
Hiszpania świętuje mistrzostwo świata. Tłumy na ulicach Madrytu, euforia kibiców, czerwono-żółte flagi i bohater finału – Ferran Torres, który strzelił zwycięskiego gola w dogrywce przeciwko Argentynie.
W normalnym świecie taki dzień byłby po prostu opowieścią o sporcie, dumie narodowej i radości… ale nie w głowie i świecie współczesnej lewicy. Tam nawet piłkarz może stać się wrogiem publicznym. Torres pojawił się na paradzie w czerwonej czapce z napisem: „Make Spain Great Again”. Żadnego manifestu partyjnego, żadnego wezwania do obalenia rządu, żadnej agitacji. >>>

Zapraszamy!
Dołącz do nas!





